Łukasza miejsca akcji (w drodze, podczas uczty), można wyróżnić trzy zasadnicze części: Pouczenia Jezusa w drodze o dostępujących zbawienia i o losie Jerozolimy (Łk 13,22-35). Uzdrowienie chorego przez Jezusa i Jego pouczenia podczas uczty u przywódcy faryzeuszów (Łk 14,1-24). Pouczenia Jezusa w drodze do ludzi idących za Nim (Łk Każda adoracja przechodzi poprzez Chrystusa i w Nim znajduje swoje wypełnienie. Trzeba nam adorować Jezusa w każdym tabernakulum świata, za każdym razem, kiedy przechodzimy obok kościoła, jak wciąż zalecał proboszcz z Ars. "Kiedy obudzicie się w nocy - mówił - przenieście się szybko duchem przed tabernakulum". Na szczęście udało mi się dotrzeć do nauczania ludzi, którzy potrafili uzdrawiać w imię Jezusa. Mogę tu wymienić takich charyzmatycznych wierzących jak: Smith Wigglesworth, Charles & Frances Hunter, a ze współcześnie żyjących A. L. Gill czy Sangat Bains. Imię Jezus jest potężne. Pewnego razu święty Piotr i Jan szli w kierunku świątyni Jerozolimskiej, a przy drodze siedział chromy, który żebrał, prosił o pieniądze. Piotr mu powiedział: „Nie mam pieniędzy, ale dam ci to, co mam: w Imię Jezusa wstań i chodź!”. Ten człowiek natychmiast został uzdrowiony. Modlitwa. Uwolnienia. Panie Jezu Chryste! Wyznajemy ze jesteśmy grzesznikami. i obmyłeś nasze dusze Twój a Najdroższą Krwią! ze bez Ciebie nic dobrego i zbawiennego nie możemy uczynić! wszystkich Aniołów i Świętych. Przez ich wstawiennictwo uciekamy się do Ciebie, Jezu Chryste! Przyjmujemy władzę i moc, których nam udzielasz, Według najbardziej kontrowersyjnej hipotezy w całym zajściu aktywnie uczestniczył archanioł Gabriel (zgodnie z tą wersją to właśnie on byłby ojcem Jezusa). Podobnie jak w Biblii, również w Koranie Maryja w momencie narodzin była pozostawiona sama sobie - tyle że Isa przyszedł na świat nie w stajence, a na pustyni, pod drzewem . Wprowadzenie do modlitwy na środę, 26 lutego Tekst: Mk 9, 38-40 Prośba: o łaskę bycia prawdziwym uczniem Chrystusa. 1. Być uczniem Pana oznacza nieustannie wierzyć w Chrystusa. Wsłuchiwać się w Mistrza i postępować zgodnie z tym co On naucza. Jak to wygląda u Ciebie? Pozorny uczeń Jezusa przypisuje sobie wyłączność na to by głosić, czy też uzdrawiać innych. Prawdziwy uczeń Jezusa nie tylko sam głosi i uzdrawia w Imię Jezusa, ale cieszy się gdy widzi jak inni głoszą Chrystusa, jak uwalniają czy też uzdrawiają. Do jakich uczniów się zaliczam? 2. Bycie w Kościele Rzymsko-Katolickim wiąże się z tym, że możemy przynależeć do różnych wspólnot, które się w Nim rozwijają. Udzielając się w tych wspólnotach rozwijamy w sobie różne dary, które otrzymaliśmy od Pana. Starami się nimi posługiwać. Lecz czasami bywa tak, że nasza wspólnota wydaje się nam lepsza od innej i traktujemy siebie, a nawet Boga na wyłączność. Popatrz wraz z Jezusem jak to rzeczywiście wygląda ? Uczniom Jezusa, brakło otwartości na drugiego człowieka, ba nawet nie byli tolerancyjni wobec innej osoby działającej w Imię Jezusa. Jeśli należysz do jakiejś wspólnoty w Kościele to przyjrzyj się swoim myślą, uczuciom, które rodzą się względem niej. Pamiętając o tym, że Jezus wzywa do otwarcia na każdego człowieka, który działa na chwałę Boga. "Wezwanie świętego imienia Jezus jest najprostszą drogą nieustannej modlitwy." Przedłużeniem / owocem modlitwy jest życie godne zaszczytnego Imienia, które wypowiedziano nad nami (por. Jk 2, 7) Cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa (Kol 3, 17) ...aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa (2 Tes 1, 12) Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. (1 J 3, 23) Obietnica Jezusa Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. (J 16, 23-24) "Nowy Testament wkłada w nasze usta i utrwala w naszych sercach wezwania modlitwy do Chrystusa: Synu Boży, Słowo Boże, Panie, Zbawco, Baranku Boży... Jednak imieniem, które zawiera wszystko, jest właśnie imię, które Syn Boży otrzymuje w swoim Wcieleniu: JEZUS. Ludzkie wargi nie są w stanie wypowiedzieć Boskiego Imienia, ale Słowo Boże, przyjmując nasze człowieczeństwo, powierza je nam i możemy go wzywać: "Jezus", tzn. "JHWH zbawia”. Imię Jezus obejmuje wszystko: Boga i człowieka oraz całą ekonomię stworzenia i zbawienia. Modlić się, mówiąc "Jezus", oznacza wzywać Go, wołać do Niego w nas. Tylko Jego imię zawiera Obecność, którą oznacza. Jezus jest Zmartwychwstałym i ktokolwiek wzywa Jego Imienia, przyjmuje Syna Bożego, który go umiłował i siebie samego wydał za niego." Pisali na ten temat: Istnieje wiele imion, którymi określano Syna Bożego. Już prorok Izajasz wymienia ich cały szereg: Emmanuel (Iz 7, 14), Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju (Iz 9, 6). Prorocy: Daniel i Ezechiel nazywają Mesjasza „Synem człowieczym” (Dn 7, 13), a Zachariasz powie o Nim: „a imię Jego Odrośl” (Za 6, 12). W Nowym Testamencie św. Jan Apostoł nazwie Syna Bożego „Słowem” (J 1, 1). Sam Jezus Chrystus da sobie nazwy: Syn człowieczy (Mt 24, 27. 30. 37. 39. 44), Światłość świata (J 8, 12), Droga, Prawda i Życie, Dobry Pasterz (J 10, 11; 14, 6) itp. Wszakże imieniem własnym Wcielonego Słowa jest Imię bowiem zostało nadane Mu przez samego niebieskiego Ojca jako imię własne: W szóstym miesiącu (od zwiastowania Zachariaszowi narodzenia św. Jana Chrzciciela) posłał Bóg Ojciec anioła Gabriela do miasta zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef… anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna i nadasz Mu imię Jezus” (Łk 1, 26-31). Św. Mateusz przypomina, że to samo polecenie otrzymał również św. Józef: Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21). Pod tym też imieniem Słowo Wcielone odbiera największą cześć. Etymologicznie hebrajskie imię Jezus znaczy tyle, co Zbawca. Tak więc imię było synonimem posłannictwa, celu, dla którego Syn Boży przyszedł na ziemię. Imię to nadano Synowi Bożemu w ósmym dniu po narodzeniu, który liturgicznie przypada dnia 1 stycznia. Św. Łukasz tak nam krótko opisuje to wydarzenie: Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie (Matki) (Łk 2, 21). Sam Jezus powiedział o swoim Imieniu: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna” (J 16, 23-24). „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego pili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16, 17-18). Apostołowie zawierzyli Chrystusowej obietnicy i spełniła się ona na nich w całej pełni. W imię Chrystusa czynili cuda. Św. Piotr do napotkanego kaleki od urodzenia mówi: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!” (Dz 3, 6). Do zdumionego tym cudem tłumu Apostoł mówi: „Przez wiarę w Jego Imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, Imię to przywróciło siły” (Dz 3, 16). To samo wyznanie powtórzy także przed najwyższą Radą żydowską: „Jeżeli przesłuchujecie nas w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął zdrowy… I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 10-12). Św. Paweł Imieniu Jezusa oddaje najwyższe pochwały: Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezus zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych (Flp 1, 8-10). Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko (czyńcie) w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego (Kol 3, 17). Jako cel swojej całej niezmordowanej działalności apostolskiej św. Paweł wskazuje: Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa (Dz 16, 18). Także św. Paweł w imię Jezusa czynił cuda. Do szatana, który opętał pewną dziewczynę, woła: „Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł!” (Dz 16, 18). Kult Imienia Jezus ma więc głębokie uzasadnienie w Piśmie Świętym. Tekstów to potwierdzających można by przytoczyć znacznie więcej (J 14, 13-14; Dz 5, 40-41; 9, 15-16; Hbr 1, 4; Rz 10, 13; 2 Kor 5, 20; Ap 7, 1-11). Św. Paweł tak się rozmiłował w tym Najświętszym Imieniu, że w swoich pismach wymienia je aż 254 razy. Kult Imienia Jezus jest żywy także w tradycji Kościoła. Św. Efrem, ilekroć napotkał to imię wypisane czy wyryte, całował je ze czcią. Orygenes o tym Imieniu pisze: Imię Jezus – to imię Wszechmocnego… To imię Pańskie niech będzie błogosławione na wieki. Św. Jan Złotousty: Imię Jezusa Chrystusa, gdy je uważnie rozważymy, oznajmia nam całe jego dobrodziejstwo. Nie bez przyczyny bowiem zostało nam dane. Jest ono skarbcem tysiąca dóbr. Przepiękny hymn ku czci Imienia Jezus ułożył św. Bernard z Clairvaux: Wszystkie Boże przymioty dają się słyszeć uszom moim na dźwięk Imienia Jezus. Czczym jest wszelki pokarm, gdy tym olejem nie jest namaszczony… Gdy piszesz, nie rozumiem, gdy tam nie czytam Jezusa. Gdy dyskusję wiedziesz i rozmawiasz, nie pojmuję, gdy nie dźwięczy w niej Imię Jezus… Jezus jest miodem w ustach moich, słodką melodią w uszach, radosną uciechą w sercu… Smuci się kto z was? Niech tylko Jezus przyjdzie do jego serca, niech wypłynie na jego usta – a oto wobec światłości Jego Imienia pierzchnie każda chmura i powróci wesele (Sermo 15 super Cantica). Św. Bernardyn ze Sieny nosił ze sobą tablicę, na której złotymi głoskami był wypisany monogram Pana Jezusa i w każdym kazaniu adorował to Imię. Mówił: O Imię Jezusa, wyniesione ponad wszelkie imię! O Imię zwycięskie! Radości aniołów, szczęście sprawiedliwych, przerażenie potępionych… Umysł się miesza, język drętwieje, wargi niezdolne są wyrzec słowo, gdy się ma sławić Najświętsze Imię Jezusa. Syn duchowy św. Bernardyna, bł. Władysław z Gielniowa, każde swoje kazanie rozpoczynał od Imienia Jezusa. W znanym wierszu o Męce Pańskiej każdą nową strofę rozpoczyna tym Najświętszym Imieniem. Kiedy w Wielki Piątek 1505 r. wymawiał Imię Jezus, wpadł w zachwyt i został porwany na oczach słuchaczy nad ambonę. Św. Wawrzyniec Justynian pisze: W przeciwnościach, w niebezpieczeństwach, w lęku – w domu, na drodze, na pustkowiu, na falach – gdziekolwiek się znajdziesz, wszędzie wzywaj Imienia Zbawiciela. Św. Redegunda, bł. Henryk Suzo i św. Joanna de Chantal na piersiach swoich wyryli Imię Jezusa. Św. Ignacy Loyola umieścił w herbie założonego przez siebie zakonu jezuitów monogram imienia Jezus. W wieku XV powstała litania do Imienia Jezus, co dowodzi powszechności kultu tegoż Imienia. Zwyczajem powszechnym we wszystkich niemal językach świata stało się pozdrowienie chrześcijańskie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Pan Jezus ma jeszcze imię drugie, nadane Mu przez proroków i Jego wiernych wyznawców. Jest nim greckie imię Chrystus (hebrajskie – Mesjasz). Oznacza ono tyle, co „namaszczony” lub „Pomazaniec Pański”. Namaszczano w Starym Testamencie królów i arcykapłanów, a Duchem Świętym byli namaszczeni prorocy. Chrystus Pan jest Królem; jest Kapłanem (por. Hbr 4, 14 – 12, 2); jest także Prorokiem – On bowiem był celem wszystkich proroctw. On również wiele rzeczy przepowiedział: o sobie, jak też odnośnie losów ludzkości i świata. Od imienia Chrystusa otrzymali także imię Jego wyznawcy, najpierw w Antiochii, potem niedługo w całym świecie: W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami (Dz 11, 26). Ojcowie Kościoła i święci wiele razy podkreślali wagę tego Imienia. Tertulian pisze: Chrześcijanin – to drugi Chrystus. Św. Pacjanowi przypisuje się piękne wyznanie: Imię moje – chrześcijanin, nazwisko – katolik. Św. Grzegorz z Nyssy napomina: Jesteś chrześcijaninem, naśladuj Chrystusa… Nie noś tego Imienia na próżno. Podobnie pisze św. Leon I Wielki: Poznaj chrześcijaninie, godność twoją… Pamiętaj, jakiego Ciała jesteś członkiem. Św. Bernard przypomina: Od Chrystusa nazywamy się chrześcijanami… Czyż przeto nie tą drogą, którą podążał Chrystus, i my powinniśmy podążać? Chrześcijanie otrzymali imię od Chrystusa. To zaś zobowiązuje do czynu chrześcijańskiego – byśmy, będąc spadkobiercami imienia, byli również spadkobiercami Jego cnót. Do pierwszych i najpowszechniej spotykanych jeszcze dzisiaj symboli Jezusa Chrystusa należą Jego monogramy. W sztuce starożytnej były one wyrazem osoby. Najdawniejsze pochodzą już z wieku III. Do najdawniejszych należą: I X, co oznacza Jezus Chrystus; X P, co znaczy Chrystus; litery I i X nałożone na siebie, co oznacza Jezus Chrystus; wreszcie najczęściej spotykane monogramy IHS, literę P z nałożoną na nią literą X, co również oznacza Jezus Chrystus. Ostatni symbol ma o tyle jeszcze wymowę, że wyraźnie określa, iż Chrystus stał się naszym Zbawicielem przez ofiarę krzyża. Symbol przedostatni natomiast wywodzi się od czasów cesarza Konstantyna I Wielkiego, kiedy to ów władca kazał na sztandarach swoich wojsk umieścić ten symbol (po roku 313). Najwięcej rozpowszechnił się też on w świecie. Często do tego symbolu dodawano inne, wieniec laurowy jako znak zwycięstwa, litery alfa i omega, co oznacza wieczność i bóstwo Jezusa Chrystusa itp. Od wieku XV bardzo popularny stał się monogram Pana Jezusa, złożony z trzech liter: IHS. Jest to zlatinizowany skrót grecki imion: Iesus Christus. Wreszcie symbolem Pana Jezusa najdawniejszym, bo sięgającym wieku II, jest słowo greckieIchthys („ryba”). Był to umowny znak rozpoznawczy dla chrześcijan w czasie prześladowań. W literach tego słowa chrześcijanie odczytywali skrót greckich słów:Jesous Christos Theou Yios Soter, co znaczy: Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel. W Starym Testamencie tak wielką czcią otaczano imię Boga, że nie wolno go było wymawiać nawet kapłanom. Przy czytaniu publicznym zamieniano imię Jahwe na określenia zastępcze: Pan, Władca itp. Cześć Imienia Bożego wymaga, aby i dziś nie wymawiać go bez potrzeby. Drugie przykazanie Dekalogu mówi wyraźnie: „Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremnie”. Papież Klemens XII (+ 1534) pozwolił na osobne oficjum i Mszę świętą o Imieniu Jezus. Papież Innocenty XIII rozciągnął to święto na cały Kościół (1721), a papież św. Pius X wyznaczył je na niedzielę po Nowym Roku lub – gdy tej zabraknie – na 2 stycznia. Najnowsze, trzecie wydanie Mszału Rzymskiego, przypisało je jako wspomnienie dowolne na dzień 3 stycznia. Prawosławie praktykuje Modlitwę Jezusową, polegającą na wielokrotnym powtarzaniu imienia Jezus, znaną od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Czy osoba wykonująca satanistyczne gesty po nawróceniu i będąca w zespole grającym antychrześcijańską muzykę może uzdrawiać w imię Jezusa jak twierdzi Marcin Zieliński? Zobaczcie sami. Czy osoba wykonująca satanistyczne gesty po nawróceniu i będąca w zespole grającym antychrześcijańską muzykę może uzdrawiać w imię Jezusa jak twierdzi Marcin Zieliński? Zobaczcie sami. Marcin Zieliński Post navigation Previous article Previous articleMarcin Zieliński promuje nauki członka sekty Bethel Church promującej nurt Toronto article Next articleUzdrowieńcza utopia Marcina Zielińskiego oparta na zielonoświątkowej ewangelii sukcesu. Related Posts IHOP – kolejny ośrodek kundalini? IHOP u Mike'a Bickle - jest kolejnym ośrodkiem kundalini, z którego inspiracje ... Read more Petycja w sprawie zawieszenia posługi Marcina Zielińskiego i wspólnoty “Głos Pana” Petycja w sprawie natychmiastowego zawieszenia Marcina Zielińskiego w pełnieniu ... Read more Mt 4,23-24: „I obchodził Jezus całą Galileę (…) głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał.”Czy wierzysz w to, że Jezus uzdrawia wszystkich, a więc i Ciebie? Przecież tak mówi Słowo Boże. A przecież Słowo Boże jest prawdą, jedyną, słuszną, niepodważalną. Bóg mówi „leczę Was wszystkich z każdej choroby”. Czy wierzysz Mu, czy wierzysz w to, że On chce leczyć również Ciebie? No właśnie jak to jest z naszą wiarą w to, że Bóg chce nas leczyć z każdej choroby? Czy miałaś (miałeś) kiedykolwiek wątpliwości, że tak właśnie jest? Szczerze, ja miałam… I to wiele razy… Niestety. Kiedy zaczęłam chodzić na spotkania Wspólnoty SNE Gliwice, w tym na wieczory uzdrowienia, byłam świadkiem wielu uzdrowień, świadkiem słyszącym liczne świadectwa uzdrowienia ze strony innych ludzi, takich samych jak ja… No właśnie takich samych. Dlaczego więc wątpiłam w to, że Bóg może jednak nie chcieć uzdrowić mnie, akurat mnie? Pewnie by trzeba było bardzo dużo napisać, rozważyć, przeanalizować. Bo ten nasz lęk, niepewność, bo chyba tak to trzeba nazwać, czyli ta nasza niepewność o to, czy Bóg wypowie nad nami słowo uzdrowienia skądś się jednak bierze. A skąd może ona pochodzić?Być może jest nią niewłaściwy obraz Boga, złe wyobrażenia o tym, kim jest Bóg. Tak już chyba mamy, że na ten obraz Taty przez duże „t” składa się, chcąc nie chcąc, nasze doświadczenie taty przez małe „t”, tego ziemskiego, który został powołany do tego, aby nas wychować. A wiemy, że bywa różnie w tej materii. Być może w Twojej głowie rodziły się pytania „czy ja zasługuję na miłość Boga?”, „czy ja jestem wystarczająco dobry, aby zasługiwać na miłość Boga?”, „czy działam, zachowuję się odpowiednio, aby zasłużyć na miłość Boga?”, „czy jestem ważny dla Boga?”, „czy mogę być kochany przez Boga tylko dlatego, że żyję, że istnieję, tak bez powodu?”. Bo te pytania nieopatrznie mogą prowadzić do stwierdzenia, że „jeszcze zbyt mało jestem oddany Bogu, aby mnie uzdrowił”, „jeszcze jestem niewystarczająco nawrócony, dobry, posłuszny, aby Bóg mnie uzdrowił”, „czy On naprawdę może chcieć uzdrowić kogoś takiego jak ja?”, „czy moja choroba jest na tyle ważna dla Niego, aby zechciał mi ją zabrać?”. A od takich pytań krótka droga do tego, aby zwątpić w to, że TAK, że Bóg chce jednak leczyć wszystkich i leczyć każde schorzenie, każdą boleść, jaką nosi nasze ciało i pytania rodziły się również w moim sercu. Dziś jednak, po wielu różnych doświadczeniach z działaniem Bożej łaski w moim życiu, wierzę w to, że Jezus chce leczyć mnie i Ciebie z każdej choroby. To była jednak długa droga przemiany myślenia, aby dojść do momentu, w którym mogę wołać do Boga z w miarę niezachwianym przekonaniem, że On jest moim lekarzem i że zależy Mu na tym, aby Jego dzieci żyły w obfitości również w kwestii posiadania zdrowego i silnego ciała, które przecież ma też być narzędziem służby dla innych. Czy to znaczy, że jestem dzisiaj całkowicie zdrowa? NIE. Nie jestem. No ale jak to, skoro wierzę, że Jezus chce mnie leczyć, to dlaczego nie jestem, może ktoś zapytać. Sama sobie często to pytanie zadaję i szukam odpowiedzi na nie, ale w sobie. Dokładnie w sobie, tak jak piszę. Bo skoro wierzę w to, że Bóg dziś, tu i teraz chce mnie uzdrowić, to co stoi na przeszkodzie, że tak nie jest? Może jest nią za mała wiara. Przecież tak łatwo przeczytać Słowo Boże i zobaczyć historie ludzi uzdrowionych, to jest proste. Łatwiej wyobrazić sobie, że to dotyczy kogoś innego niż mnie samej. Bo gdy dotyczy to mnie, to muszę… pracować nad swoją wiarą, a to często jest bardzo trudne. Wierzyć i ufać, że to czego nie widzę, się staje. A kiedy nie widzę efektów modlitwy, to przychodzi czas zwątpienia, niechęć do wysiłku duchowego, aby prosić usilnie Boga o tę kolejna przeszkoda, która się tu rodzi to wytrwałość i stałość w modlitwie i wierze. Obiecujesz sobie, że będziesz się wytrwale wyrzekać choroby, ogłaszać Boże błogosławieństwo nad sobą, ale… przychodzi brak czasu, pośpiech, zmęczenie. Ok, dziś już nie dam rady, jutro zacznę. I tak mija dzień, potem tydzień, miesiąc, kolejny rok. Mówisz sobie „cóż, skoro nie ma uzdrowienia, to taka jest wola Boża”, a może On – Bóg oczekuje właśnie tej stałej, wiernej modlitwy, tego naszego przylgnięcia do Niego całym sercem i trwania w Jego obecności każdego dnia, każdej godziny i minuty. Bo kiedy trwasz nieustannie w Bogu to twoje ciało, dusza są Nim wypełnione, a wtedy Boża moc ma szansę przemienić to co słabe w siłę i pokój, dać wolność i zdjąć kajdany uciemiężenia fizycznego i psychicznego. Iz 38,5b: „Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię.”. Tak mówi Słowo Boże. No dobrze, mówisz sobie, modlę się i proszę w imię Jezusa o uzdrowienie dla siebie, jestem blisko Boga, a jednak uzdrowienia nie ma. Służysz Mu, dajesz z siebie wiele innym, a jednak wyzwolenie z więzów choroby nie przychodzi. Co stoi zatem na przeszkodzie? Wiem, że Bóg chce mojego zdrowia. Tylko czy ja jestem gotowa na jego przyjęcie, czy moje serce jest na tyle otwarte i wolne od jakichkolwiek niedomagań, które być może mogą hamować przepływ łaski Bożej przeze mnie? Może tym niedomaganiem jest lęk, strach, gniew, złość, nieprzebaczenie, nieuleczone rany z przeszłości, zawiść, zazdrość i inne negatywne emocje, które jątrzą dziurę naszego serca powodując jego obumieranie zamiast obfity wzrost? Warto wejrzeć w głąb siebie, aby zobaczyć co się w nim naprawdę kryje, co chowa się pod płaszczem bycia dla Boga, czy Jego obecność w nas jest na tyle autentyczna, że pozwala nam być nie tylko dla Niego, ale też dla ludzi i bycia z nimi w relacji pełnej miłości, pokoju i przebaczenia. Bo Bóg wyraźnie mówi do nas w swoim słowie:Łk 6,36-37: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.”.To każe stanąć przed pytaniem czy tak właśnie dzieje się w moim i Twoim życiu? Czy jest coś nad czym muszę popracować, zastanowić się nad istnieniem przyczyny, która jest właśnie tą kulą u nogi, nie pozwalającą unieść się wyżej i złapać Boży palec, który czeka, aby dotknąć nas łaską uwolnienia od bólu, cierpienia i słabości. A jak jest u Ciebie? Czy wierzysz w to, że Jezus chce Cię dziś uzdrowić? Właśnie Ciebie? A jeżeli tak, to czy pozwalasz Mu na to, aby On swoją mocą i miłością usunął wszystko to, co jest barierą na drodze do łaski uzdrowienia? Może warto dziś zapytać się Boga, gdzie jest trudność, poprosić by nam pokazał co jest barierą niepozwalającą zaznać wolności i oczyszczenia duszy i ciała. A potem, gdy już przyjdzie odpowiedź, zacząć współpracować z Bogiem w tej drodze do wolności, bo On nas naprawdę kocha i chce nas uzdrawiać dziś, tu i teraz. Jezus już oddał swoje życie za nasz ból i zniewolenie chorobą. Nasze uzdrowienie już się dokonało na krzyżu. Bo: Iz 53,4-5: „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści (…) On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze ZDROWIE”.

jak uzdrawiać w imię jezusa